Często słyszę komentarze odnośnie ilości używanych przeze mnie ścierek. No bo po co mi tyle mikrofibr? Wystarczy ręcznik papierowy i można dzięki nim umyć całe auto! No tak, tylko potem się można zdziwić, kiedy okazuje się, że dzięki nim porysowaliśmy karoserię.. 😛

 

Na wstępie tylko dodam, że nie mam nic do czyszczenia wnętrza auta ręcznikami. Nie każdy w końcu musi używać do tego mnóstwa mikrofibr czy innych akcesoriów. Pamiętajcie jednak, że wtedy warto użyć ręczników bezpyłowych, aby Wasza praca nie poszła na marne. Jednak czy musimy jeszcze bardziej dokładać się do marnowania produktów? Przecież można kupić 3 mikrofibry i płyn do ich czyszczenia i dzięki temu korzystać z nich wielorazowo.

 

No dobrze, ale właściwie ile mikrofibr używam do podstawowego mycia auta? Przede wszystkim tej do osuszania karoserii. Im większa gramatura, tym lepsza. Dodatkowo skład powinien prezentować się następująco: 80% polyestru i 20% polyamidu. Dzięki temu szybciej wchłonie wodę. Pamiętajcie też, aby usunąć metkę, aby nie porysować sobie nią lakieru. Następną ważną dla mnie ściereczką jest ta do szyb. Jest ona z mikrowłókna i została specjalnie zaprojektowana tak, aby nie pozostawiać smug. Poza tym zawsze mam przy sobie kilka mikrofibr o gramaturze 380 G/M2, które służą mi chociażby do dotarcia #OhMyDetailera, czy czyszczenia innych powierzchni. Czy to dużo? Sama nie wiem. Ale jestem pewna, że wolę mieć ich więcej i cieszyć się z zadbanego auta. 🙂