Zima już tuż tuż i nawet jeśli w Polsce nie jest ona aż tak mroźna, to warto przygotować do niej auto. Ba, nie tylko przygotować, ale dbać o nie również w zimę! Jeśli przygotowaniem samochodu do zimy nazywacie wymienienie opon na zimowe i nie tykacie go już w trakcie najzimniejszej pory roku, robicie to źle.

No dobrze, ale co tak właściwie powinniśmy zrobić, aby nasze autko dobrze zniosło zimę? Przede wszystkim zajrzeć mu pod maskę. Nawet przejrzenie płynów eksploatacyjnych zmniejszy ryzyko zamarznięcia na dworze z powodu niemożności uruchomienia auta. Warto sprawdzić temperaturę krzepnięcia płynu w układzie chłodzenia. W innym wypadku możemy doprowadzić nawet do uszkodzenia silnika, a tego byśmy nie chcieli, prawda? 😉

Kiedy już wiemy, że wszystko jest w porządku, warto pomyśleć o ochronie auta z zewnątrz. Na problemy z oszronioną szyby najlepiej sprawdzi się tzw. niewidzialna wycieraczka. Nie tylko zwiększy nam widoczność podczas jazdy w trakcie opadów śniegu czy deszczu, ale też ułatwi odszranianie szyb. Chwyt marketingowy? No cóż, u mnie się sprawdza.

Jeśli chodzi o zabezpieczenie lakieru pierwszym krokiem jest regularne mycie auta. Tak, auto myjemy nie tylko w lato- w zimę mycie jest tak naprawdę jeszcze ważniejsze! W końcu sól na drogach przyczepia się także do naszego samochodu, a nieusuwana powoduje korozję. Do mycia auta możecie użyć myjni ręcznej, zajrzeć do studia detailingowego lub, tak jak ja, samodzielnie umyć auto w domu, np. używając #OhMyShampoo. Szczegóły na temat tego, jak poprawnie myć auto znajdziecie już niedługo w moim następnym wpisie. 😉Oczywiście samo mycie auta nie wystarczy. Warto nałożyć na niego wosk, lub #OhMyQuickDetailer, który nada właściwości hydrofobowych i utrudni przyczepianie się brudu oraz soli do lakieru.

Pamiętajcie, że dbanie o auto jest nie tylko ważne pod kątem estetycznym, ale też praktycznym. Regularne podstawy auto detailingu pomogą Wam w życiu codziennym chociażby zimą, ale pomogą też sprzedać auto za atrakcyjniejszą cenę. W końcu kto chciałby kupić zaniedbany samochód? Na pewno nie #Ohma!